„Dzień jak co dzień. Poranek , kawa, jajko na miękko.
Sięgam po ulubiony garnuszek z konwalią i jednym uchem, w którym zawsze gotuję jajka . Sięgam i nagle ucho zostaje mi w ręku.
Aha. Czyli psikus, trzeba jechać zakupić nowy.
Ale co, sam garnek? Gdzie? Do marketu. O Boże, po jeden garnek na jajka mam odstać 6 kwadransów w kolejce, która zaczyna się przy kasie a kończy przy bagietkach pod drugą ścianą sklepu..?!
I pewnie kupię jeszcze dwadzieścia dwie niezupełnie potrzebne rzeczy, jak ostatnio, kiedy z bagażnika samochodu po zakupach wyjąłem: gwoździki szewskie (w promocji: 6,99 za kilogramowe pudełeczko - przecież okazja), komplet świeczek anti-tabacco (ja nie palę ale były tańsze 70%, a palić przecież mogę zacząć), sekator do krzewów (mieszkam w bloku, ale ostatnia sztuka - 19,90 - porządny taki, z masywną rączką, nie jakaś chińszczyzna) oraz, uwaga - kapetki niemowlęce w kolorze puder róż (nie mam dzieci ale Robert mówił, że coś planują z Anką, a jak będzie dziewczynka to prezent na chrzciny mam już opękany)".
Brzmi znajomo?
Dla wielu z nas zakupy detaliczne w „realu"- i nie mam tu na myśli sieci hipermarketów - to zapowiedź straconego czasu, zszarganych nerwów, wydania zawsze za dużej ilości gotówki i „przyjemny inaczej" kontakt z wpychającymi się w kolejkę do kasy „do dziesięciu sztuk", kiedy my wpadliśmy tylko po masło.
Od pieczywa do napojów w marketach zwykle dzieli nas odległość dwóch średnich przecznic osiedlowych. Oszczędność finansowa, jaką kuszą w reklamie hipermarkety - o ile już zaistnieje - odbija się na naszym zdrowiu i nerwach.
Bułka tarta zamiast spokojnie leżeć sobie na produktach paczkowanych - z koleżanką mąką, kaszą oraz ryżem - bezczelnie ukrywa się między świeżo upieczonym pieczywem.
Podobnie oliwka do ciała. Stosowana z powodzeniem przez wszystkie pokolenia chowa się w dziale niemowlęcym. Próżno szukać logiki w rozlokowaniu asortymentu. Obuwie sąsiaduje z wędlinami, napoje z karmą dla psów i siankiem dla królika...
A gdyby tak siąść sobie z kawą w swoim wysiedzianym, wytartym fotelu, zarzucić stopy w ciepłych papuciach na pobliski, specjalnie w tym celu ustawiony taboret i po prostu wyklikać to, co potrzebujemy i co nam się rzeczywiście podoba...?
Garnuszek do jajek, może nawet taki sam, jak mieliśmy, z tą różnicą, że ten MA ucho...? Do tego bez kolejek, w zaciszu własnego domu, ze SWOJĄ muzyką z głośników a nie z Georgem Michaelem, który jak co roku w grudniu zapewnia mnie w podróży z kosmetyków na nabiał, że „last Christmas I gave you my heart...".
Skoro jesteśmy już w okolicach świąt Bożego Narodzenia - powraca wiecznie żywy temat prezentów dla naszych pociech i przyjaciół. Każdy wie, że krążenie po sklepach z zamiarem upolowania czegoś niepowtarzalnego i w dobrej cenie z reguły przeciąga się nie na jedną lecz kilka uciążliwych wizyt w sklepach lub w ogóle kończy się fiaskiem. W efekcie mamy dosyć, kupujemy na szybko; zdegustowani i zniesmaczeni wybiegamy ze sklepu z brzydkim misiem pod pachą, którego kolor w marketowej żarówce był ładniejszy od tego w świetle dziennym. Do tego dzierżymy kolejne banalne perfumy dla żony i rękawice kuchenne dla teściowej. Super. Bożonarodzeniowe zakupy znów bez punktu.
A w e-sklepach do wyboru do koloru, pokrewne linki podsuwają pomysły na ciekawe prezenty, katalogi tematyczne ułatwiają wyszukiwanie, a wszystko to za pomocą kilku kliknięć i za dwa dni towar puka do naszych drzwi.
Więc właśnie teraz. To jest ten moment, gdy wyższość e-sklepu nad choćby nawet „wszystkomającym" hipermarketem jest jasna, klarowna i „przeoczy wista".
Bo nawet jak już pojedziesz. Nawet jak już wybierzesz, odstoisz w kolejce czas równy przeczytaniu połowy dobrej książki. Zapłacisz, podasz kod zamieszkania (choć wcale nie chcesz), odbierzesz 60 naklejek, za które masz już 2 punkty czyli jedną czterdziestą pieska, którego dają za darmo (jak zbierzesz milion naklejek czyli przyjedziesz tu jeszcze 22 razy i zostawisz równowartość półrocznych zarobków) - to jeszcze musisz człowieku to zataszczyć na koniec parkingu (o ile masz auto) bo bliżej nie było miejsca, lub do autobusu (nawet jak jest darmowy - wysadza cię 4 przystanki od domu bo przecież ma swoją trasę).
I jak już zdesantujesz się ze swoimi zakupami do siebie - to wyjmujesz: gwoździki szewskie - promocja, świeczki Anti-tabacco- bo ładnie wyglądały, sekator - ?, oraz kapetki niemowlęce sztuk dwie - bo Robert i Ania.
Przybierasz wówczas wyraz ognistego znaku zapytania o zszarganych nerwach i straconym czasie, który próżno szuka w portfelu choćby złotówki, co się ostała...
Sklepy internetowe to idealne rozwiązanie dla chcących oszczędzić czas, pieniądze i nerwy, a także dokonać przemyślanej w spokoju, trafionej transakcji. Samodzielne zapoznanie się z interesującą nas ofertą, porównanie cen i dostępności produktów a nade wszystko - podróż zakupionego towaru ekspresowym kurierem - wszystko to stanowi o konkurencyjności e-sklepów wobec „realnego" handlu.
Co innego wybierać świeżo wypiekane babeczki wrocławskie u pani Zosi w Kolonialnym na rogu. Ale babeczki to produkt zgoła inny niż książki, ubrania, komplet zimowych opon, czy zestaw tytanowych garnków - w tym - ten na jajka.
W sieci handluje się już niemal wszystkim - od nieruchomości, przez codzienne wyposażenie mieszkań, ubrania, kosmetyki, sprzęt RTV AGD, oraz najprzeróżniejsze usługi.
Obecnie usługodawcy wiedzą, że jeśli nie ma cię w Internecie - nie ma cię na rynku i dewiza ta wcale nie jest przesadzona.
Dla prowadzącego działalność w Internecie e-handel to oszczędność finansowa - nie trzeba bowiem wynajmować lokalu pod sklep. To możliwość dotarcia do klienta, który oddalony od nas o tysiące kilometrów może swobodnie dokonywać zakupów. To także budowanie prestiżu w oparciu o atrakcyjne warunki cenowe, bogatą ofertę (nie musimy bowiem trzymać całego towaru w magazynie, w razie zamówienia garnka z konwalią, który mamy w ofercie - zamawiamy go w hurtowni i wysyłamy do klienta).
Globalizacja współczesnego świata sprawia, że punkt A i punkt B, oddalone niegdyś od siebie w dziecięcym zadaniu matematycznym o 30 godzin drogi, są dziś od siebie na jedno kliknięcie „Dodaj do koszyka".
Posiadanie sklepu internetowego to także pewność dotarcia do klienta młodego, dynamicznego, zwykle chętniej wydającego pieniądze na przedmioty codzienne i luksusowe.
Zakupy w sieci są dzisiaj normą dla współczesnych pokoleń. Internet, niegdyś zarezerwowany dla wojska śmiało wkroczył w nasze życie i raczej nie zamierza go już opuścić. Wiele sfer i dziedzin naszego życia przenosi się w „wirtual", co implikuje oszczędności i wygodę zarówno dla sprzedających jak i kupujących.
Rozwój technik informatycznych sprawia, że digitalizują się wszystkie strefy naszego życia. Nie należy się zatem ich bać i wieszczyć scenariusza rodem z filmu „Terminator - ocalenie", gdzie maszyny chcą przejąć kontrolę nad światem, lecz umiejętnie korzystać z cyfrowych możliwości, skoro mogą one umilić i ułatwić życie.
Chodzi przecież o ten niezapomniany smak jajek z garnuszka z konwalią, przy jednoczesnym oszczędzeniu czasu... i nerwów.


| strony www | sklepy internetowe | cms | webgiełda | |
| © webstyler.pl - Łódź, ul. Wólczańska 128/134 (budynek J, lokal 16) | |